Wstępniak.

Witaj, ten kawałek Internetu miał być kolejnym nudnym internetowym dziennikiem z przemyśleniami. Od 10 grudnia dzieje się tu jednak coś ciekawszego. Tłumaczę na łamach tej strony książkę "Samodyscyplina w 10 dni" autorstwa Theodore`a Bryant`a. Mam nadzieję, że lektura tej książki pomoże mi przejąć kontrolę nad moim czasem i życiem. Być może jej tłumaczenie pomoże i Tobie. Jesteś więźniem komputera i Internetu? Nie znosisz swojego lenistwa? Zostawiasz wszystko na ostatnią chwilę? ta strona jest z pewnością dla Ciebie. Użyj archiwum postów, aby zacząć czytać od pierwszego wpisu oznaczonego [1].

wtorek, 25 listopada 2008

Moje studia

Od pierwszego semestru są na nich w większości przedmioty których nie lubię! Całość zgrabnie nazwana informatyką to nic innego jak dużo matematyki i jeszcze więcej elektroniki. Aby zrozumieć elektronikę trzeba mieć ojca elektronika, skończyć technikum albo być zdrowo wyizolowanym kosmitą we flanelowej koszuli. Nie mam ojca elektronika, skończyłem liceum, nie noszę flanelowych koszul.

Kto jednak powiedział, że studia muszą być przyjemne? Niech będzie to kolejny mur do przeskoczenia, który pokaże czy mam silny charakter. Trzeba go mieć, żeby w pewnych momentach nie rzucić tego wszystkiego w cholerę. Wpisane jest we mnie walczyć do ostatniej chwili. Porównywałem już kiedyś życie do biegania. Z każdym krokiem jesteś bliżej mety. Nawet jeśli jest nieprzyjemnie, coś boli, męczy, dręczy.. To najgorszym pomysłem jest stanąć i czekać aż samo minie. Rób swoje.

Oryginalny tytuł tego posta miał brzmieć "nie lubię swoich studiów". Zmieniłem go, żeby nie było aż tak pesymistycznie. Za oknem od 2-3 dni pierwszy śnieg. Dziś w nocy oglądałem film Numb. Całkiem fajnie ogląda się Matthew Perry`ego jeśli gra on poważniejszą rolę. Nie czytałem nawet o czym ten film jest. Główny bohater Hudson cierpi na depersonalizację. Nie będę robił tutaj spoilerów dla tych którzy filmu nie widzieli. Film warty obejrzenia - można spojrzeć na świat nieco inaczej. Lubię znajdować to w filmach. Spokojny, refleksyjny ale i momentami śmieszny film (nie obędzie się bez nieco banalnego happy endu) który koniec końcem pozostawia miłe wrażenie. Pomysł jaki wyniosłem z tego filmu to pisać.. o sytuacjach i zachowaniach ludzi. Na przykład stojąc w windzie ludzie patrzą na zmieniające się cyfry. Czy odległość jaka dzieli ich od innych uczestników tej "podróży" jest aż tak mała, że wprowadza ich w zdenerwowanie?

Z refleksyjnego spojrzenia na sprawę bardzo szybko odbijam w "uliczkę" pragmatyczną. A może by tak podpisać z władzami akademika jakąś umowę i wynająć od nich powierzchnię reklamową w windach. Przez kilka sekund podróży kilka osób z uwagą większą niż zwykle przeczyta i popatrzy.

Może za to powinienem lubić tą stronę, że jest ona kuźnią jakichkolwiek kreatywnych pomysłów. Niekoniecznie powinienem spodziewać się po nich majątku, ale to zawsze krok naprzód.

Jestem winien wyjaśnienie negatywnego początku o braku sympatii do swoich studiów. Odkąd jestem w Warszawie poznałem wiele osób. Nie mogę powiedzieć, żebym nie dostrzegał niczego ciekawego w dotychczasowych przedmiotach. Może ponadto bardziej niż inżyniera studia zrobią ze mnie lepszego człowieka. Lepszego pod względem dyscypliny, pracowitości, wytrwałości. Oczywiście lepiej ukształtowany sposób myślenia też będzie cennym nabytkiem po tej kilkuletniej tułaczce. Na inne uroki życia i zwiedzanie świata przyjdzie wszak jeszcze czas!

Brak komentarzy: